O karierze sportowej i nie tylko. Rozmowa z Hanią Okoniewską

O karierze sportowej i nie tylko. Rozmowa z Hanią Okoniewską

Śremski Wywiad: Cześć, Hania!
Hania Okoniewska: Cześć! Powiem ci, że ostatni raz tak się stresowałam chyba na obronie magisterki! [śmiech]

ŚW: U nas pytania są łatwiejsze!
HO: Zobaczymy! [śmiech]

ŚW: Na początek krótko cię wprowadzę. Nasze wywiady mają służyć temu, żeby lepiej poznać ludzi związanych ze Śremem. Zaczynamy zwykle od kilku szybkich pytań, z kategorii „dziś pytanie – dziś odpowiedź”. Jaki jest twój ulubiony kolor?
HO: [zastanowienie] Trudno powiedzieć… Powiedzmy, że czerwony.

ŚW: Ulubiony film?
HO: Wszystko, co jest powiązane z Marvelem.

ŚW: Ulubiony serial?
HO: Jeden?

ŚW: Może być więcej.
HO: Bo jestem typem totalnej netflixiary. Oglądam prawie wszystko! Mogę wymienić „Czarną listę”, „The Good Doctor”… O! Oczywiście „The Umbrella Academy”.

ŚW: Ulubiona książka?
HO: Nie jestem molem książkowym. Ale jeśli już czytam, to B.A. Paris. Lubię jej thrillery.

ŚW: Ulubiona piosenka?
HO: To zależy od moodu. Jak jestem w klubie i poleci „Single Ladies”, mogę tańczyć całą noc. W domu lubię sobie puścić Aya’ę Nakamura’ę – „Djadja”. Przy niej po prostu siedzę i vibuję. A do smutania? Czy ja tak często smutam…? Może jeszcze dorzucę po prostu Duę Lipę.

ŚW: Czy masz ulubiony cytat/motto życiowe?
HO: Chyba nie mam.

ŚW: Ulubione danie?
HO: Pad thai.

ŚW: Ulubiony drink?
HO: Ostatnio pornstar martini! Bardzo polecam!

ŚW: Czy nadużywasz jakiegoś słowa?
HO: Kiedyś na pewno i było to „tej”. Ale to było dawno, mieszkałam w centrum Poznania i chyba panowała wtedy moda na to słówko. Dodawałam je do wszystkiego. Teraz chyba już wyhamowałam.

ŚW: Gdybyś była zwierzęciem, byłabyś…
HO: Wiewiórką, bo strasznie kojarzy mi się z wiewiórem z „Epoki Lodowcowej”, a on jest po prostu genialny! Myślę, że jestem podobna do niego!

ŚW: Czego się boisz?
HO: Węży! Strasznie! Pająki mogłabym trzymać godzinami, ale węża nie tknę.

ŚW: Czy czujesz się lubiana w Śremie?
HO: Gdy mieszkałam w Śremie, to tak – czułam się rozpoznawalna, ze względu na dużą ilość znajomych. Teraz myślę, że jestem całkiem neutralna.

ŚW: A czy ty kogoś nie lubisz w Śremie?
HO: Nie. Ja w ogóle lubię wszystko i wszystkich i nigdy z nikim nie miałam żadnych większych zatargów.

ŚW: Czy i za co lubisz Śrem?
HO: Lubię. Są wprawdzie miasta, które lubię bardziej, ale Śrem ma swoje miejsce w moim sercu. Lubię jego zieleń. Nie jest to jakaś wielka metropolia. Czuję się tu swojsko.

ŚW: A co cię wkurza w Śremie?
HO: Jest mały, nie da się być anonimowym. Gdzie się nie pójdzie, spotyka się jakąś ciotkę, znajomego, panią ze sklepu albo ze szkoły. Wszyscy o tobie wszystko wiedzą.

ŚW: Jak wyglądała twoja kariera taekwondo w śremskim klubie Feniks? Zaczynałaś jako zawodnik, a kończyłaś jako trener.
HO: W sumie wszystko zaczęło się od tego, że mój brat chciał zostać ministrantem. Mama podejrzewała jednak, że to tylko słomiany zapał i, że nie potrwa to długo. Postanowiła, że lepsze dla niego będą zajęcia sportowe. Okazało się, że w szkole niedaleko nas odbywają się treningi taekwondo. Poszłam więc trochę na doczepkę – razem z mamą i Krzysiem. Gdy zobaczyłam, jak to wszystko wygląda, jak oni się kopią, stwierdziłam, że ja po prostu muszę to robić! Rodzice podchodzili do tego dość sceptycznie, że – jako dziewczynka – mam się kopać z innymi. Ale ich ubłagałam! Obiecałam nawet zrezygnować z kieszonkowego! [śmiech] I rodzice mnie zapisali.

Trener w zasadzie od początku mówił mi, że jeśli chcę się rozwijać w taekwondo, muszę mieć w perspektywie przeprowadzkę do Poznania. W drugiej liceum spakowałam wszystko i się tam przeniosłam. A gdy moja kariera dobiegała końca, postanowiłam zrobić uprawnienia i sama zostać trenerem. Uwielbiam pracować z dziećmi!

ŚW: W 2017 podczas Uniwersjady w Tajpej twoja drużyna wygrała z reprezentacją Francji 18:16, z Węgrami 13:12, z Meksykiem 10:8. W finale pokonały was dopiero Serbki. Jak to wspominasz?
HO: To były najwspanialsze zawody, na jakich byłam! Tajwan! Sama z siebie pewnie nigdy bym tam nie trafiła. Chętnie pojechałabym tam jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz! To były niesamowite emocje!

ŚW: A jakie emocje towarzyszyły ci w czasie spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą? Macie wspólne zdjęcie.
HO: [zastanowienie] To jest bardzo kontrowersyjne pytanie! [śmiech] Ja tu bym dała pięć gwiazdek i trzy gwiazdki. [pauza] Jest to zdjęcie, z którego ani trochę nie jestem dumna. Ale takie też trzeba czasem mieć w swojej galerii. Pamiętam, że to była bardzo śmieszna sytuacja. Byłam podekscytowana, że widzę prezydenta na żywo, że jest tak blisko, że wręcza mi podziękowania… Każdy starał zachowywać się wobec niego bardzo elegancko i poważnie, a ja w tym stresie podeszłam i zapytałam: selfie?! I zrobiłam zdjęcie [śmiech].

ŚW: A jak wspominasz zdobycie Śremskiej Żyrafy? Domyślam się, że przy panu burmistrzu było nieco mniej stresująco…
HO: Śremska Żyrafa była od zawsze moim marzeniem. Było mi bardzo miło, że zostałam doceniona.

ŚW: Lubisz imprezować?
HO: Bardzo!

ŚW: Czy bycie sportowcem się z tym nie kłóci?
HO: Teraz na pewno imprezuję częściej, niż kiedy regularnie trenowałam. Wtedy – po całym tygodniu treningów marzyłam tylko o tym, żeby iść spać.

ŚW: Czy musiałaś kiedyś wykorzystać swoją znajomość taekwondo w codziennym życiu? Czy w Śremie spotkała cię kiedyś taka sytuacja?
HO: Chyba nie było takiej sytuacji. Ale cieszę się, że trenowałam taekwondo. Mój chłopak na pewno mniej się martwi, gdy wychodzę na miasto. Na wszelki wypadek zawsze szybko przemykam śremskimi uliczkami, których nie jestem pewna. Czuję jednak, że mam w sobie odruch i, że gdyby ktoś mnie zaatakował, kopnęłabym. Miałabym wtedy dużo czasu na ucieczkę.

ŚW: W gimnazjalnych i licealnych czasach można było oglądać na twoich profilach w social mediach różne sesje zdjęciowe. Czy myślałaś kiedyś poważnie o karierze jako modelka?
HO: Chyba każda nastolatka o tym myślała [śmiech]. To było tak, że zawsze jakaś moja koleżanka miała fajny aparat, więc chodziło się na sesyjki, np. na łące, w rzepaku, na przystanku autobusowym – wszędzie, gdzie sceneria wyglądała ciekawie. Niedawno właśnie miałam – po dłuuugiej przerwie – sesję zdjęciową! I czuję, że to jest totalnie nie dla mnie! Za dużo rzeczy trzeba pilnować. Tu twarz, tu ciało, tu ubranie… Może odnalazłabym się w jakiejś sportowej sesji. Te beauty są dla mnie zbyt sztuczne. Jednak natura to natura.

ŚW: Bardzo ci dziękuję za rozmowę.
HO: Ja też ci dziękuję, było bardzo miło.


Wywiad pierwotnie opublikowano 19 sierpnia 2022.
Zdjęcie | prywatne archiwum

Prev
Next

Kontakt

Skontaktuj się z nami