Biznesmen, historyk, społecznik. Kim jest Krzysztof Budzyń?

Biznesmen, historyk, społecznik. Kim jest Krzysztof Budzyń?

Śremski Wywiad: Serdecznie witam, panie Krzysztofie!
Krzysztof Budzyń: Witam serdecznie!

ŚW: Nasze wywiady służą temu, żeby lepiej poznać ludzi związanych ze Śremem. Zawsze zaczynamy od kilku szybkich pytań. Pana ulubiony kolor?
KB: Trudne pytanie! Nie mam ulubionego. Lubię wszystkie kolory tęczy! Skrzywdziłbym pozostałe, gdybym wymienił tylko jeden.

ŚW: Pana ulubiony film?
KB: Włoski film – „Życie jest piękne”.

ŚW: Ulubiony serial?
KB: Nie mam. W ogóle nie oglądam. Może kiedyś, jak byłem młodym chłopakiem, „Bonanza”. Albo później „Czterej pancerni”… [pauza] No, i „Zorro”! „Zorro” był najlepszy! A, i jeszcze „Ivanhoe”!

ŚW: Ulubiona książka?
KB: Bardzo dużo mam ulubionych książek… [zastanowienie] Ostatnio przeczytałem „Cmentarz w Pradze” – Umberto Eco. Ale ulubiona książka…? Chyba „Imię róży” – też Umberto Eco. Wyjątkowy jest dla mnie również Nikołaj Gogol, także Stanisław Lem… i wielu innych.

ŚW: Ulubiona piosenka?
KB: Mam dużo ulubionych piosenek… Bardzo lubię twórczość Marka Knopflera… Ale wybieram piosenkę Edyty Geppert – „Och, życie kocham cię nad życie”.

ŚW: Ulubione danie?
KB: Nie mam jednego. Na pewno flaki, czernina i gorąca kiełbasa z musztardą i chlebem. Z ciast – serniki i jabłeczniki… No, i desery lodowe! Narobił mi pan apetytu.

ŚW: Ulubiony drink?
KB: Maślanka „Mrągowska”. Nasza „Śremska” też jest dobra, ale mniej kwaśna.

ŚW: Nie pija pan alkoholu?
KB: Bardzo rzadko. Czasem jedno piwo wieczorem. I jest to wtedy „Namysłów”.

ŚW: Czy nadużywa pan jakiegoś słowa?
KB: Chyba nie znam siebie wystarczająco dobrze. Nie wiem.

ŚW: Gdyby był pan zwierzęciem, byłby pan…
KB: Może osłem? Niczym się chyba nie przejmuje…

ŚW: Czego się pan boi w życiu?
KB: Obawiam się ludzi, jak mądrze powiedział Gustaw Holoubek, „…małych, miernych, zawistnych, którzy dla kariery zrobią wszystko”. Niestety, często właśnie tacy robią karierę w polityce. Obawiam się jeszcze wielu rzeczy, jak np. idioci na drogach, choroby, wojna itp. nieszczęścia.

ŚW: Czy czuje się pan lubiany w Śremie?
KB: Tak! W większości pewnie jestem lubiany. Wielu ludzi okazuje mi w Śremie sympatię. Zdecydowana mniejszość, naprawdę margines, mnie nie lubi.

ŚW: A czy pan kogoś nie lubi w Śremie?
KB: Staram się rozmawiać ze wszystkimi. Staram się lubić wszystkich. Nawet tych, którzy nie są w stosunku do mnie specjalnie sympatyczni. Niestety wielu ludzi nie potrafi prowadzić polemiki, jest zamkniętych. To chyba świadczy o tym, że są niepewni swoich racji i nie mają argumentów. Siłą do dialogu nikogo się nie zmusi…

ŚW: Lubi pan wzbudzać w Śremie kontrowersje?
KB: Nie, nie, nie! Zupełnie nie! Może kiedyś trochę tak było, ale ci, co mnie dobrze znają, wiedzą, że mam pewne zasady. Oczywiście wiele osób chciałoby ze mnie zrobić człowieka kontrowersyjnego… w jakimś sobie znanym celu. Jak się chce komuś doprawić gombrowiczowską gębę, oskarża się go najpierw o kontrowersje.

ŚW: Jak pan ocenia sytuację rynku medialnego w Śremie?
KB: Od kilku lat go nie znam. Lokalnej telewizji nie oglądam, gazety przeglądam sporadycznie. Nie mam zdania. Zresztą media są zawsze takie, jak oczekiwania czytelników… A w takim kraju jak Polska media są zależne całkowicie od mocodawców. Dziennikarze tak piszą, jak chcą ci, co im płacą.

ŚW: Co by pan zmienił?
KB: Chciałbym, żeby media były bardziej obiektywne i niezależne. Nie wiem, czy da się to zrobić w naszych, polskich warunkach. W ogóle na świecie niezależne media to chyba utopia. Podobnie jak demokracja.

ŚW: Interesuje się pan historią. Wydaje pan czasopismo pt. „Śremski Notatnik Historyczny”. Chciałem spytać, jakie ma pan zdanie na temat Śremskiego Instytutu Historii?
KB: Śremski Instytut Historii jest mi znany z Facebooka. Mam co do niego mieszane uczucia; pozytywne, że działa, a negatywne, że w swoich publikacjach (biogramach, artykułach) nie opiera się na bibliografiach. Warto byłoby napisać np., że notka biograficzna pochodzi ze „Śremskiego Słownika Biograficznego”. Oczywiście, jeśli autorzy znajdą te informacje.

Nie do końca też podoba mi się słowo „instytut”. W czasach mojej młodości oznaczało ono jakąś instytucję, najczęściej państwową. Wiązało się z nauką, z dorobkiem naukowym. A tutaj wiem, że jest to grupa pasjonatów.

ŚW: Czy śremska młodzież w ogóle interesuje się, wg pana, historią regionu?
KB: O, tak! Nie miałem w Śremie wprawdzie wielu spotkań z młodzieżą (śremskie szkoły jakoś niechętnie mnie zapraszają), ale jeśli gdzieś już gościłem (dawno temu, np. w Pyszącej, w Konarzycach, w szkole katolickiej, w kilku szkołach gminy Książ), zainteresowanie tematem było bardzo duże. Zauważyłem, że im młodsi ludzie, tym bardziej otwarci i pytający. Starsza młodzież nabywa, niestety, pewną niedobrą cechę, pt. „czy wypada pytać, czy nie wypada”…

ŚW: Na pewno odkrywa pan wiele ciekawych historii, buszując w różnych śremskich (i okolicznych) prywatnych zbiorach i archiwach. Proszę opowiedzieć najciekawszą, na jaką się pan natknął. Może być wojenna, obyczajowa albo kryminalna.
KB: [śmiech] Takich historii jest mnóstwo! Myślę, że wydam kiedyś nawet numer „Notatnika…” dotyczący najbardziej barwnych historii obyczajowych naszego regionu. W Śremie zdarzały się intrygi, zdrady i morderstwa. Każdy człowiek ma ciekawą historię. Każdy przeżywa różne przygody. Podobnie jak z pytaniem o ulubiony kolor na samym początku – nie potrafię wskazać jednej historii.

ŚW: Jak pan ocenia relacje śremskich władz świeckich i kościelnych?
KB: Uchylę się od odpowiedzi. Nie znam tych kuluarów. Na pewno mamy jakiś sojusz ołtarza z tronem, korzystny dla obu stron. Myślę, że podobnie wygląda sytuacja w całej Polsce. Nie sądzę, żeby miało się to szybko zmienić. Nawet ci, którzy zapowiadają rozdział państwa od Kościoła, nie zrobią tego – ze względów politycznych.

ŚW: Jak pandemia wpłynęła na pana interesy?
KB: Jeśli chodzi o handel, to nawet na plus. W naszej ofercie mieliśmy przydatne w pandemii produkty. Dostaliśmy również pomoc od państwa. Jeśli chodzi o wydawnictwa, raczej na minus. Trudniej było znaleźć sponsorów, trudniej było zorganizować spotkania z czytelnikami, trudno było odwiedzić czytelnię czy archiwum.

ŚW: Czy i za co lubi pan Śrem?
KB: Urodziłem się w tym mieście. Wychowałem się na wsi – w Binkowie. Mieszkałem tu długie lata (i nadal trochę mieszkam). Chodziłem do szkoły (liceum) w Śremie. Tu mam biura firmy, spędzam tu większość mojego czasu. Podoba mi się wiele miejsc na świecie, jednak Śrem jest dla mnie wyjątkowy.

ŚW: Co pana wkurza w Śremie?
KB: Kiedyś wkurzało mnie dużo rzeczy i myślałem, że są one typowe dla Śremu. Na przykład mentalność. Niedawno spytałem pewną Amerykankę, która odwiedziła Śrem, jakie widzi różnice między Polską a USA. Powiedziała, że w Polsce – w przeciwieństwie do Stanów – ludzie są smutni, źli i podejrzliwi. Ja dodałbym jeszcze jedną cechę, na która wskazali mi rodacy robiący kariery na Zachodzie: Polacy są zawistni, szczególnie wobec osób sobie znanych. Sam się o tym przekonałem, gdy w Poznaniu kilka nieznających mnie wcześniej osób miało już wyrobioną opinię na mój temat, ponieważ zapytali w Śremie „kogo trzeba”.

No, i wkurza mnie władza. Jednoosobowa władza w Śremie toleruje i promuje ludzi pokornych. Boi się natomiast jakiejkolwiek, nawet żartobliwej, krytyki, dyskusji i pytań. Dobrze to opisał w swojej książce Tomasz Żak… I to nie jest wynalazek nasz śremski. Tak jest w całym kraju. Wynika to z mentalności… Zresztą nie tak dawno przeczytałem książkę biograficzną Dmitrija Bykowa o Bułacie Okudżawie, rosyjskim poecie i bardzie. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy podobni do Rosjan. Trudno się znowu dziwić, żeby było inaczej – w końcu te same geny i przez długi okres wspólna (przynajmniej do V w. n.e.) historia. Książkę polecam. Pokazuje, jak w biernym społeczeństwie powstaje „kult władzy”.

ŚW: Zakończmy miło. Kiedy pierwszy raz się pan zakochał?
KB: Pamiętam moją pierwszą miłość! To było jeszcze w szkole w Pyszącej! Chodziłem chyba do ósmej klasy. Miłość oczywiście była platoniczna, bo byłem tchórzem i nie okazywałem uczuć. Ale wspominam z sentymentem.

ŚW: Bardzo dziękuję za rozmowę.
KB: Również bardzo dziękuję.


Wywiad pierwotnie opublikowano 29 lipca 2022.
Zdjęcie | prywatne archiwum

Prev
Next

Kontakt

Skontaktuj się z nami