Policjant w skórze ziemniaka. Jaki prywatnie jest sierżant pyrek? Rozmowa z Krzysztofem Tomaszewskim

Policjant w skórze ziemniaka. Jaki prywatnie jest sierżant pyrek? Rozmowa z Krzysztofem Tomaszewskim

Śremski Wywiad: Nasze wywiady służą temu, żeby lepiej poznać ludzi związanych ze Śremem. Zawsze zaczynamy od kilku szybkich pytań. Jaki jest Pana ulubiony kolor?
Krzysztof Tomaszewski: Oczywiście niebieski.

ŚW: Pana ulubiony film?
KT: „Listy do M”.

ŚW: Pana ulubiony serial? I dlaczego „13 posterunek”?
KT: [śmiech] Nie, nie… Momentami mnie bawił, lubiłem na przykład Stępnia i Cezarego Cezarego, ale myślę, że mój ulubiony serial to… „Oficerowie”.

ŚW: Pana ulubiona książka?
KT: „W pustyni i w puszczy”.

ŚW: Czy złamał Pan kiedyś prawo?
KT: Jako wykroczenie – pewnie tak. Jako przestępstwo – nie.

ŚW: Ulubiona piosenka?
KT: [zastanowienie] „Granica”.

ŚW: Czy ma Pan jakiś ulubiony cytat/motto życiowe?
KT: Księdza Twardowskiego – „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

ŚW: Ulubione danie?
KT: Wszystkie! [śmiech] A tak naprawdę, chyba tradycyjny schabowy z kiszoną kapustą.

ŚW: Pana ulubiony drink?
KT: Mohito.

ŚW: Czy nadużywa Pan jakiegoś słowa?
KT: Raczej nie.

ŚW: Gdyby był Pan zwierzęciem, byłby Pan…
KT: Pieskiem.

ŚW: Czego się Pan boi?
KT: Obawiam się poważnych niebezpieczeństw, w stylu: wojna, katastrofa.

ŚW: Czy wierzy Pan w Boga?
KT: Tak. Jestem praktykującym katolikiem.

ŚW: Czy i za co lubi Pan Śrem?
KT: Za to, że są w nim tak wyjątkowi ludzie.

ŚW: Co Pana wkurza w Śremie?
KT: Korki.

ŚW: Gdzie Pan najbardziej lubi spacerować w Śremie lub okolicy?
KT: Skwer 750-lecia, Jezioro Grzymisławskie, zalew przy cmentarzu.

ŚW: Czy Śrem ma swoje „dzielnice grozy”?
KT: Raczej nie. To zależy od sytuacji. Tam, gdzie akurat coś się dzieje, tam w danym czasie robi się niebezpiecznie.

ŚW: Jak to się stało, że został Pan policjantem?
KT: Całkiem przypadkowo. Byłem kiedyś na spotkaniu u znajomych i ktoś rzucił: „a może byś został policjantem?”. Nie wziąłem tego do końca na poważnie. Ale zacząłem o tym myśleć. I tak myślałem, myślałem, aż stwierdziłem: „a co mi szkodzi?”. Poszedłem na testy. Udało się za pierwszym podejściem. Wstąpiłem do policji 20 listopada 1996 roku.

ŚW: Jakie są plusy, a jakie minusy pracy w policji?
KT: Minusy; zwłaszcza na początku: nocki. I Święta w pracy. A plusy: spotykam na swojej drodze zawodowej wspaniałych ludzi.

ŚW: Czy i w jakim stopniu bycie „znanym śremskim policjantem” wpływa na codzienność, prywatność, życie „po służbie”?
KT: Oczywiście, że wpływa. Rzeczywiście jestem w Śremie rozpoznawalny. Kojarzony jestem przede wszystkim z maskotki Sierżanta Pyrka. Ostatnio na przykład, będąc na zakupach, usłyszałem, jak dziewczynka mówi: „patrz, mama, pan Pyrek!”. Jest to miłe.

ŚW: Czy czuje się Pan lubiany w Śremie?
KT: Tak. Chociaż wiem, że – z racji wykonywanego zawodu – nie wszyscy darzą mnie sympatią.

ŚW: Czy jako policjant w ogóle potrafi Pan „wyłączyć” tryb obserwacji? Będąc nad Jeziorem Grzymisławskim, widzi Pan piękny widok, czy od razu odnotowuje Pan źle zaparkowane auto albo grupkę pijącą piwo na ławce?
KT: Potrafię się wyłączyć. Chociaż, jeśli chodzi o ludzi pijących piwo w miejscu publicznym, zwracam im uwagę – po ludzku. Raz czy dwa, gdy towarzystwo stawało się agresywne, powiadomiłem jednostkę i przyjechał patrol.

ŚW: Najtrudniejsza interwencja w Śremie, która zapadła Panu w pamięć?
KT: Pojechaliśmy z kolegą na próbę samobójczą. Na szczęście udało się uratować osobę, która zamierzała odebrać sobie życie.

ŚW: Jak to jest uratować komuś życie?
KT: [pauza] To jest podstawowe zadanie policjanta; chronić, ratować życie drugiej osoby, nawet z narażeniem własnego.

ŚW: Czy lubi Pan się przebierać za Sierżanta Pyrka?
KT: Uwielbiam.

ŚW: Ilu policjantów jest potrzebnych, żeby założył Pan kostium?
KT: [śmiech] Wystarczy jedna osoba, tzn. ja + jedna osoba. Ktoś musi pomóc mi zapiąć zamek i guziki z tyłu, sprawdzić, czy wszystko jest na swoim miejscu; czy krawat jest prosto, czy nic nigdzie nie odstaje. Staram się dbać o wizerunek Sierżanta Pyrka w powiecie śremskim.

ŚW: Ile waży kostium?
KT: [zastanowienie] Nie wiem. Może z dziesięć kilogramów?

ŚW: Jak długo da się w kostiumie wytrzymać? Najgorzej jest pewnie w lipcu/sierpniu?
KT: Pamiętam lato 2004 na Plaży Miejskiej w Śremie. Było naprawdę gorąco. Przez 1,5 godziny miałem kostium na sobie. Mój rekord. Normalnie, jak robimy działania profilaktyczne w sezonie wakacyjnym na plażach powiatowych, po 15-20 minutach trudno wytrzymać.

ŚW: Czy zdarzyła się Panu w kostiumie Pyrka jakaś wpadka?
KT: Raczej nie. Chyba raz kiedyś ktoś wszedł do pomieszczenia, w którym się przebierałem, kiedy nie miałem jeszcze głowy [śmiech].

ŚW: Został Pan niedawno laureatem gali „Doborowo się składa” w kategorii „Niepokonani w kreatywności”. Jak to jest być oficjalnie najbardziej kreatywnym policjantem w Wielkopolsce?
KT: Jest to oczywiście miłe i fajne. Czułem się bardzo wyróżniony i zaskoczony. W tej kategorii było ponad trzydziestu nominowanych i akurat ja wygrałem. Stanowi to dla mnie taką wisienkę na torcie; ukoronowanie mojej działalności profilaktycznej w powiecie śremskim. Ale to nie jest tylko mój sukces, bo nad różnymi projektami współpracowałem z wieloma innymi policjantami.

ŚW: Jako profilaktyk widzi Pan zagrożenia, zanim się wydarzą. Czy w domu jest Pan „panikarzem”? Czy Pana rodzina/znajomi mają już dość Pana wykładów o odblaskach?
KT: [śmiech] Raczej nie… Staram się unikać takich tematów na imieninach. Rozgraniczam życie zawodowe od prywatnego. Chociaż przyznaję, że raz się zdarzyło, że zwracałem koledze uwagę (pół żartem, pół serio), że nie ma przy rowerze dzwonka i odblasku. Później je ode mnie dostał! [śmiech]

ŚW: Czy po latach pracy w prewencji wciąż wierzy Pan, że ludzi można zmienić dobrym słowem i edukacją?
KT: Wierzę i doświadczyłem tego. Pewien chłopak, który miał różne problemy i trafił w końcu do młodzieżowego ośrodka wychowawczego, po kilku latach przyszedł do mnie i podziękował. Za to, że zwracałem mu uwagę; że pisałem do sądu… Teraz ma dziewczynę, planuje rodzinę. Stwierdził, że nie chce, aby w przyszłości jego dziecko wpadło w podobne, jak on, „tarapaty”.

ŚW: Jakie jest Pana największe marzenie?
KT: Żeby w rodzinie były: szczęście, miłość i zdrowie. I żeby to trwało.

ŚW: Kim jeszcze, Pana zdaniem, powinien zająć się Śremski Wywiad?
KT: Chętnie przeczytam rozmowę z jakimś „przedstawicielem” dzieci i młodzieży. Warto zapytać, czego im brakuje w Śremie i powiecie śremskim; jak sprawić, aby mogli spędzać tu czas miło i bezpiecznie.

ŚW: Dziękujemy za rozmowę.
KT: Bardzo dziękuję.


Wywiad pierwotnie opublikowano 23 stycznia 2026.
Zdjęcie | prywatne archiwum

Prev
Next

Kontakt

Skontaktuj się z nami