Śremski Jurek Owsiak. Wywiad z Grzegorzem Pawlakiem

Śremski Jurek Owsiak. Wywiad z Grzegorzem Pawlakiem

Śremski Wywiad: Dzień dobry, panie Grzegorzu!
Grzegorz Pawlak: Cześć! Proponuję, żebyśmy przeszli na „ty”.

ŚW: Będzie mi bardzo miło. Pomysł na nasze wywiady jest taki, żeby lepiej poznać ludzi związanych ze Śremem. Na początku zawsze pada kilka prostych pytań. Dyskutować będziemy za chwilę. Jaki jest twój ulubiony kolor?
GP: Chyba nie mam, aczkolwiek – jak kupuję sobie koszulę – żona za każdym razem pyta: dlaczego znowu niebieska? [śmiech]

ŚW: Twój ulubiony film?
GP: Pewnie znalazłbym kilka, ale na pewno coś z fantastyki. Może stara „Diuna”? Widziałem też tę nową (i była świetna), ale mam słabość do starych filmów. [zastanowienie] I jeszcze „Łowca androidów”.

ŚW: Twój ulubiony serial?
GP: Chyba nie będę oryginalny, jeśli powiem, że „Gra o tron” [śmiech].

ŚW: Ulubiona książka?
GP: Też fantastyka: cykl powieści „Fundacja” Isaaca Asimova.

ŚW: Twoja ulubiona piosenka?
GP: Ho, ho! Słucham dużo muzyki. Ale niech będzie Grace Jones – I’ve Seen That Face Before i Tabu – Jak dobrze Cię widzieć.

ŚW: Czy masz ulubiony cytat/motto życiowe?
GP: [zastanowienie] Żadnej sentencji nad biurkiem nie mam powieszonej, ale już od kilku lat pracuję z człowiekiem, który często powtarza: bo w życiu to trzeba mieć szczęście. I wydaje mi się, że ma rację.

ŚW: Twoje ulubione danie?
GP: Nie wiem! Chyba coś z grilla.

ŚW: Twój ulubiony drink?
GP: Jakieś dobre whisky.

ŚW: Czy nadużywasz jakiegoś słowa?
GP: „Dokładnie”.

ŚW: Gdybyś był zwierzęciem, byłbyś…
GP: Całe życie było mi po drodze z kotami. Przekonałem do nich nawet moją żoną, która na początku nie była specjalną kociarą. Teraz mam wrażenie, że kot jest czasem ważniejszy ode mnie [śmiech].

ŚW: Czego się boisz?
GP: Bezpodstawnego hejtu.

ŚW: Wierzysz w Boga?
GP: Tak.

ŚW: Czy czujesz się lubiany w Śremie?
GP: Odbieram wiele pozytywnych sygnałów. Negatywne też się zdarzają, ale myślę, że to normalne, jeśli jesteś w jakimś tam stopniu osobą publiczną, „wychylasz się”.

ŚW: A czy ty kogoś nie lubisz w Śremie?
GP: Myślę, że ktoś taki by się znalazł, ale oczywiście nie powiem, o kogo mi chodzi.

ŚW: Czy i za co lubisz Śrem?
GP: Śrem to jest moje miasto. Słyszałem wprawdzie od paru osób, że jestem ludnością napływową (urodziłem się w Środzie Wielkopolskiej, a pierwsze lata życia mieszkałem w Zaniemyślu), ale Śrem to jest moje miejsce. Wiele pięknych rzeczy mi się tu przydarzyło, np. „Śremska Grupa Nieustannych Optymistów Krówka Mała” albo „Skarbnica Historyczna Śremu” (wraz z Markiem Piochem prowadzimy taki fanpage na Facebooku). Śrem w moich uszach brzmi dumnie. Czuję, że to jest moje miejsce na Ziemi. Wiem, że brzmi to patetycznie…

ŚW: A co cię wkurza w Śremie?
GP: Tu też będę chyba mało oryginalny, ale wkurzają mnie te tzw. „gównoburze” w śremskim internecie. To nie jest rozmowa. Nie da się z tym dyskutować. Jest „nie, bo nie” i koniec. Wkurza mnie też ciągłe wbijanie szpili, bo to często gasi różne ciekawe pomysły i inicjatywy.

ŚW: Będziesz kandydował na burmistrza Śremu?
GP: Nie ma takiej opcji.

ŚW: Czy czujesz się śremskim Jurkiem Owsiakiem?
GP: Organizacja finału WOŚP pozwala na dość dużą porcję szaleństwa. Rolą organizatorów jest wzbudzać zainteresowanie, prowokować. Chcemy skłonić ludzi do wyjścia z domu i wrzucenia złotówki na szczytny cel. Dlatego na przykład kiedyś przed finałem pofarbowałem sobie włosy na blond. W tym roku kupiłem „owsiakowe” okulary i jestem takim tanim Jurkiem – z małego, prowincjonalnego miasteczka.

ŚW: Od lat wspierasz WOŚP. Czy Śrem lubi pomagać?
GP: Zdecydowanie tak. Śrem na szczęście nie odtwarza w skali 1:1 ogólnopolskich konfliktów. Nawet jeśli mamy w naszym mieście przeciwników WOŚP, to jest między nami szacunek. Wolontariuszom zawsze powtarzamy: nic na siłę. Kto chce, pomaga.

Przez długi czas, a finał w Śremie, plenerowo, organizujemy już dwadzieścia pięć lat, na stare targowisko na Jezioranach przychodził starszy pan. Nazywaliśmy go „Pan Słoik”. Za każdym razem koniecznie chciał się ze mną spotkać, uścisnąć dłoń i przekazać słoik – po kawie, herbacie albo ogórkach kiszonych – pełen drobnych. Miał małą emeryturę, ale przez cały rok odkładał dosłownie grosz do grosza i przynosił w dniu finału WOŚP. Ta historia fajnie pokazuje, że można mieć różne poglądy, ale wspólnie działać na rzecz dobra. Mieszkańcy Śremu wspierają WOŚP, bo widzą, że to przynosi realne efekty. Szczerze mówiąc, nie trzeba ich nawet specjalnie namawiać. Nawet jeśli sami nie byli pacjentami śremskiego szpitala, to na pewno mają kogoś takiego w rodzinie albo wśród znajomych. A serduszka WOŚP są tam widoczne.

ŚW: Jak będzie wyglądał tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Śremie?
GP: Jeszcze pracujemy nad „line-upem” tego dnia. Mamy w tym roku 170 wolontariuszy w Śremie i w Brodnicy (od kilku lat współpracujemy). Będą oni kwestować przez prawie cały dzień. Centralny punkt finału stanowić będzie tym razem teren Muzeum Śremskiego. Zorganizujemy tam koncert, a także zaaranżujemy studio telewizyjne. Na dziedzińcu pojawi się kawiarenka i kilka atrakcji. Namawiamy mieszkańców Śremu, żeby przynosili ważne dla nich zdjęcia – związane z WOŚP, które wylądują na naszej wystawie. Będzie pokaz starych materiałów telewizyjnych, wycinki z gazet – wszystko dotyczące historii WOŚP w Śremie. I rozkręcamy aukcje na Allegro (sam Owsiak stwierdził kiedyś, że KRÓWKAmała to urodzeni gadżeciarze [śmiech]). Naprawdę dużo się będzie działo. A o 20:00 oczywiście Światełko do Nieba.

ŚW: Czy Muzeum Śremskie rywalizuje ze Śremskim Ośrodkiem Kultury?
GP: Trochę to zahacza o moją pracę (poprzednią i obecną). Nie chciałbym odpowiadać na to pytanie. Myślę, że obie te instytucje, tak i inne np. Biblioteka i Klub Relax, działają na rzecz mieszkańców Śremu. Sam burmistrz zostawia im dużą wolność i wręcz namawia do konkurowania. Muzeum ma „narzędzia” – salę widowiskową, sale wystawowe, amfiteatr. I naszym obowiązkiem jest ich wykorzystywanie.

ŚW: Czy TV Relax ma jeszcze sens?
GP: Myślę, że wciąż jest potrzebna. Jeszcze co najmniej jedno pokolenie w Śremie ją ogląda. Dobrze, że lokalne informacje przekazywane są nadal w postaci newsa telewizyjnego Moim zdaniem w tym jest właśnie przewaga lokalnej TV nad social-mediami.

ŚW: Jak się układają twoje relacje z Tomkiem Żakiem?
GP: Wciąż nie przeczytałem jeszcze „Dwudziestki” i „Trzydziestki” [śmiech]. Ale tylko dlatego, że nie mam czasu! Z Tomkiem świetnie się nam współpracowało w telewizji. Chyba nawet dwa dni temu
udostępniłem jakiś jego post. Myślę, że między nami wszystko gra. Lubimy się, chociaż drogi zawodowe się rozeszły.

ŚW: Jakie jest twoje największe marzenie?
GP: [dłuższa pauza] [śmiech] Nie wiem… Chciałbym mieć więcej czasu i więcej dystansu.

ŚW: Kim jeszcze, twoim zdaniem, powinien zająć się Śremski Wywiad?
GP: Z Tomkiem Żakiem już rozmawialiście, prawda? Może w takim razie Anna Szmyt-Baranowska.

ŚW: Bardzo dziękuję za rozmowę.
GP: Również wielkie dzięki!


Wywiad pierwotnie opublikowano 27 stycznia 2023.
Zdjęcie | prywatne archiwum

Prev
Next

Kontakt

Skontaktuj się z nami