Samorządowiec z charakterem. Rozmowa z Cezarym Strzelcem

Samorządowiec z charakterem. Rozmowa z Cezarym Strzelcem

Śremski Wywiad: Cześć, Cezary!
Cezary Strzelec: Cześć!

ŚW: Pomysł na nasze wywiady jest taki, żeby lepiej poznać ludzi związanych ze Śremem. Zaczynamy zawsze od kilku szybkich pytanek. Twój ulubiony kolor?
CS: Bordowy.

ŚW: Ulubiony film?
CS: Nie mam. Bardzo lubię uniwersum Harrego Pottera, Władcy Pierścieni, Gry o tron… Tego typu klimaty.

ŚW: Ulubiony serial?
CS: „Atypowy”.

ŚW: Ulubiona książka?
CS: „Rak to nie wyrok” Ryszarda Grzebyka.

ŚW: Ulubiona piosenka?
CS: Raczej nie mam. Natomiast przemawia do mnie twórczość Ani Wyszkoni.

ŚW: Ulubiony cytat?
CS: Człowiek jest jak Pan Bóg. Nie zmienia się. Czym zgrzeszył za dzieciaka, tym zgrzeszy później.

ŚW: Ulubione danie?
CS: Warzywa na patelni z kiełbasą.

ŚW: Ulubiony drink?
CS: Jack Daniels z kolą, bez lodu.

ŚW: Czy nadużywasz jakiegoś słowa?
CS: Tak, ale w wywiadzie nie zacytuję.

ŚW: Gdybyś był zwierzęciem, byłbyś…
CS: Surykatką.

ŚW: Czego się boisz?
CS: [zastanowienie] Jezusa, Boga…, Bogów.

ŚW: Czy czujesz się lubiany w Śremie?
CS: Na pewno nie czuję się nielubiany. Podobno wzbudzam sympatię [śmiech]. Nie wiem. Myślę, że da się mnie lubić. Często zyskuję przy bliższym poznaniu. Staram się być w porządku wobec wszystkich i chyba to później procentuje.

ŚW: A czy ty kogoś nie lubisz w Śremie?
CS: Parę osób, ale raczej nie z życia publicznego, tylko prywatnego.

ŚW: Długo nie mogliśmy umówić się na wywiad. Jak bardzo jesteś zapracowany? Jak udaje ci się łączyć „normalną” pracę z pracą radnego?
CS: Mam bardzo nieregularny tryb życia. Zmieniłem pracę, nawet zawód. Zająłem się masowaniem ludzi. Dodatkowo zdobyłem stałą pracę, którą wykonuję w godzinach nocnych, dzięki czemu łatwiej mi się umawiać z klientami w ciągu dnia. W początkowym okresie nie ma ich jeszcze zbyt wielu. Ale docelowo chciałbym mieć własny gabinet.

Jeśli chodzi o pracę radnego, najbardziej intensywnym czasem jest początek i koniec kadencji. Przy każdym kolejnym „rozdaniu” trzeba się zorientować, jakie są nowe warunki. Zgłaszają się do mnie wówczas ludzie z różnymi propozycjami współpracy politycznej. Podobnie jest przy końcu kadencji, kiedy muszę myśleć o tworzeniu i wykorzystywaniu nowych szans.

ŚW: Czy ktoś kiedyś próbował się z tobą zaprzyjaźnić albo jakoś bliżej zapoznać dla osiągnięcia korzyści, związanych z twoim byciem radnym w Śremie?
CS: Musiałbym sięgnąć do odmętów pamięci [dłuższe milczenie]…

ŚW: OK. Rozumiem, że nie jest to nagminne zjawisko?
CS: Nie, nie, zdecydownie nie. Powiem tak: w pierwszej mojej kadencji, gdy byłem jeszcze wolnym strzelcem, dochodziło do prób przytulenia mnie przez różne środowiska. Ale poza tym nie przypominam sobie żadnych sytuacji. [pauza] Zdarzył się może jeden taki incydent, ale pozwolę sobie zachować personalia dla siebie.

ŚW: Jak dużo my-śremianie nie wiemy o lokalnej polityce? Na ile jest to gra pozorów? Na ile widzimy tylko to, co dzieje się na powierzchni? Jak bardzo śremska polityka przypomina realia „House of cards”?
CS: [zastanowienie] W Śremie każdy każdego zna. Każdy z każdym się wychowywał. Każdy z każdym jest rodziną. Mówię oczywiście w pewnym uproszczeniu. W związku z tym te powiązania dają o sobie znać przy podejmowaniu nawet najprostszych decyzji. Wiele fajnych pomysłów i okazji zostało zmarnowanych z przyczyn personalnych.

ŚW: Czy młodzi śremianie odpowiednio angażują się, wg ciebie, w lokalną politykę i sprawy społeczne?
CS: Młodzi ludzie mają inne priorytety. Tak było, jest i będzie. Nie wieszałbym psów na śremskiej młodzieży. To jest zupełnie normalne z socjologicznego punktu widzenia. Młody człowiek chce się najpierw ustatkować, założyć rodzinę, zdobyć wykształcenie i pracę, dopiero później z czasem naturalnie przychodzi rozeznanie polityczne, a w raz z nim jakaś forma zaangażowania. Oczywiście wyjątki się zdarzają.

ŚW: Czy decyzję o tym, żeby kandydować na radnego podjąłeś na poważnie, czy dla żartu?
CS: Na pewno nie dla żartu. Faktycznie chciałem coś zmienić w Śremie. Nie pamiętam, czy chciałem coś komuś udowodnić. Nie pamiętam. Chyba nie. Czasem żałuję, że podjąłem taką decyzję. Częściej jednak nie żałuję.

ŚW: Czy lokalny polityk może się swobodnie zabawić na imprezie z przyjaciółmi bez obaw o wzbudzenie skandalu?
CS: Ja zawsze mówię: zero zdjęć! [śmiech] Moi kumple tego przestrzegają. A jeśli na imprezie jest ktoś obcy, dbają o to, żeby nie robił mi zdjęć. Uważam na to. Chociaż jestem chyba trochę przewrażliwiony, pewnie przez wzgląd na wielkie medialne nagłówki dotyczące innych osób sprawujących urzędy. Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy chce się czasem zrelaksować. Są w Śremie ludzie, którym mogłoby zależeć, żeby tego typu zdjęcia wyciekły, ale ja raczej mam z tym luz.

ŚW: Zapytam prowokacyjnie. Czy ziemia jest płaska?
CS: Hmm… Na pewnych odcinkach na pewno [śmiech]. A odpowiadając poważnie: ziemia nie jest płaska, jest okrągła.

ŚW: Piję oczywiście do tego, że na posiedzeniu marcowej komisji budżetowej (2021), o czym pisał zarówno Tygodnik Śremski, jak i Piotr Hoffmann, nie założyłeś maseczki.
CS: Mhm… Bardzo słusznie notabene.

ŚW: Bardzo słusznie, że nie założyłeś?
CS: Tak, oczywiście. Pojawiają się już pierwsze prace naukowe, które mówią, że noszenie maseczek mogło potęgować spustoszenia, które wywoływała choroba u osoby zakażonej, a jednocześnie nie ograniczało ryzyka transmisji wirusa.

ŚW: Co sądzisz o relacjach władza-Kościół w Śremie?
CS: Myślę, że jest zachowywany zdrowy dystans i współpraca. Kościół jest beneficjentem wielu środków z tytułu posiadanych zabytków, a ochrona zabytków jest jednym z zadań własnych gminy. Jest normalnie.

ŚW: Co cię wkurza w Śremie?
CS: To, że myślimy o sobie, że jesteśmy sypialnią Poznania. Jest to wielki błąd, przez który robimy niepotrzebną inwestycję kolejową. Nie jesteśmy sypialnią Poznania, ale sypialnią Gądek. My-śremianie jeździmy w stronę Poznania, ale do samego centrum mało kto dojeżdża. Wkurza mnie, że nie skupiamy się na pomysłach, które mogłyby naprawdę pomóc rozwijać Śrem.

ŚW: A za co lubisz Śrem?
CS: Za to, że jest daleko od Poznania. Mamy wspaniałe obrzeża. Bardzo je lubię.

ŚW: Jakie masz hobby?
CS: Interesuję się wieloma dziedzinami; teologią, psychologią, socjologią, polityką, ekonomią, ezoteryką, numerologią. Odpoczywam na rowerku, na łonie natury. Uwielbiam jeziora.

ŚW: Wróćmy do polityki. W ramach Śremskiego Wywiadu rozmawialiśmy niedawno z radnym Emilem Majsnerem. Jaki masz do niego stosunek?
CS: Lubię i szanuję Emila. Miałem przyjemność spotkać go kilka razy. Myślę, że kiedyś możemy się zaangażować w jakąś sprawę, jeśli będzie taka potrzeba.

ŚW: Teraz przestanie być miło. Przyszła pora na dociekliwe dziennikarstwo. Panie radny, czemu most nad kanałem ulgi jest nierówny i co dalej z wysypiskiem śmieci w Pyszącej?
CS: Władzą wykonawczą są burmistrz i starosta. Oni mają możliwości i narzędzia potrzebne do rozwiązania tych kwestii. Wiem, że wygląda jakbym się wymigiwał, ale to pytanie powinno być skierowane do nich.

ŚW: Napisałeś kiedyś na Facebooku (chyba zaraz po radykalnej zmianie wizerunku i ścięciu włosów): „drogie panie, jestem wolny”. Aktualne?
CS: Ja takie coś napisałem? [śmiech] Nie pamiętam, mam specyficzne poczucie humoru. [pauza] Ale tak, aktualne.

ŚW: Bardzo ci dziękuję za rozmowę.
CS: Również bardzo dziękuję.


Wywiad pierwotnie opublikowano 12 sierpnia 2022.
Zdjęcie | prywatne archiwum

Prev
Next

Kontakt

Skontaktuj się z nami